Belka
Piątek, 20 Lutego 2026   imieniny: Leon, Ludmiła, Eustachy
Rejestracja Witaj: Gościu, Zaloguj się
 
Belka
 
 

„World War Z”

Data publikacji: 2013-07-24, Data modyfikacji: 2013-08-11
A A AWydrukDrukuj  
 
W roku 2003 (a w Polsce cztery lata później) ukazał się „Zombie survival" amerykańskiego pisarza Maksa Brooksa. Jest to rzecz niezwykła: instruktaż przeżycia na wypadek ataku żywych trupów. Poradnik, kierowany do przeciętnego obywatela, zawiera szczegółowe plany przetrwania na wypadek pojawienia się nieumarłych — o różnej intensywności i zasięgu. Jednocześnie opisuje też „przypadki" podobnych epidemii w historii, np. w trakcie kolonizacji Ameryki Północnej przez Brytyjczyków w XVI wieku. Książka odniosła ogromny sukces, wywołała lawinę naśladownictw i wywróciła do góry nogami tę odmianę fantastyki, jaką jest horror. W atmosferze nieustannego zagrożenia po 11-tym września, przyczyniła się do wywołania w Stanach Zjednoczonych (i nie tylko) swoistej zbiorowej histerii na punkcie tzw. apokalipsy zombie — objawiającej się m.in. w ten sposób, że tysiące ludzi wierzą i realnie przygotowują się na sytuację, gdy pewnego dnia ciała zmarłych ożyją, wstaną z grobów i zaatakują nasz świat. Idąc za ciosem, Brooks pisze „Wojnę Zombie" (pierwsze polskie wydanie: 2008 r.). To już beletrystyka z prawdziwego zdarzenia, coś więcej niż literacki żart z surwiwalu. „World War Z" (jak brzmi oryginalny tytuł) jest bowiem zbiorem indywidualnych relacji, stanowiących część raportu pracownika specjalnej komisji ONZ, sporządzonego dziesięć lat po tragicznej (ale wygranej) wojnie ludzkości z żywymi trupami. Osoby różnych narodowości opisują tam swoje zmagania przez dekadę walk i to, jak przeżyły ten czas terroru. Kolejne zeznania przybliżają również religijne, geopolityczne i środowiskowe zmiany, które wynikają z upadku współczesnej cywilizacji. O prawa do ekranizacji powieści walkę stoczyły w 2006 roku dwie wielkie hollywoodzkie wytwórnie: Warner Bros. (wraz z Leonardo DiCaprio, który był osobiście zainteresowany materiałem) oraz Paramount Pictures, którego asem atutowym był Brad Pitt. Zwyciężyła ta druga, a Pitt postanowił nie tylko zagrać, ale i cały film wyprodukować w ramach swojej firmy o nazwie Plan B — znanej choćby za sprawą „Troi" Wolfganga Petersena, oscarowej „Infiltracji" Scorsese czy „Drzewa życia" Terrence'a Malicka (zdobywcy Złotej Palmy w Cannes 2011). Reżyserię powierzono Marcowi Forsterowi — obieżyświatowi pochodzącemu z Niemiec, wychowanemu w Szwajcarii, a wykształconemu już w Los Angeles. Trudno powiedzieć, dlaczego zdecydowano się akurat na niego, bo dorobek tego filmowca jest co prawda różnorodny, ale nierówny. Uznanie przyniosły mu dwa wcześniejsze obrazy: antyrasistowski dramat „Czekając na wyrok" (z głośną kreacją Halle Berry, nagrodzoną — jako pierwsza czarnoskóra aktorka w dziejach — Oscarem za rolę główną) oraz poetycko-biograficzny „Marzyciel" z Johnnym Deppem, Dustinem Hoffmanem i Kate Winslet (a także oscarową muzyką Jana A.P. Kaczmarka). Po tych sukcesach Forster nieco jednak się artystycznie zagubił, idąc albo w eksperymenty formalne (jak w pretensjonalnym thrillerze „Zostań" z Ryanem Goslingiem, Ewanem McGregorem i Naomi Watts), albo propagandowe historie z tezą, np. w prawicowym „Kaznodziei z karabinem". Słowa krytyki przyniosła mu także realizacja 22. oficjalnej części przygód Jamesa Bonda, czyli „Quantum of Solace" z 2008 roku. Sceny akcji nakręcił sprawnie, ale sam film wypadł blado — zwłaszcza w porównaniu do pozostałych odcinków z Danielem Craigiem: wcześniejszego „Casino Royale" i najnowszego „Skyfall". Miłośnicy książek Maksa Brooksa liczyli też, że adaptacji prozy na ekran dokona sam autor. Zwłaszcza że od urodzenia związany jest on z branżą filmową: najpierw jako tzw. dziecko Hollywoodu (jest on bowiem synem słynnego reżysera i scenarzysty Mela Brooksa oraz cenionej, nagrodzonej Oscarem, aktorki Anne Bancroft), później jako scenarzysta kultowego programu komediowego „Saturday Night Live" oraz aktor telewizyjny (epizody w popularnych serialach: „Roseanne", „Siódme niebo") i dubbingowy („Batman — 20 lat później", „Liga Sprawiedliwych"). Jednak pisarz podziękował, twierdząc, że nie czuje się na siłach, by stworzyć scenariusz filmowy z prawdziwego zdarzenia. Wytwórnia znalazła więc godnego następcę, jakim niewątpliwie był J. Michael Straczynski — twórca wysoko ceniony w świecie fantastyki i komiksu (i nie tylko, np. dzięki opartemu na faktach dramatowi „Oszukana", który w 2008 r. wyreżyserował Clint Eastwood z Angeliną Jolie w roli tytułowej) — choćby za sprawą doskonałego serialu „Babylon 5" z lat 90-tych ubiegłego stulecia czy klasycznej „Strefy mroku" w wersji 1986-89. O ile dziś wiadomo, scenarzysta ten stworzył na podstawie tekstu „Wojny Zombie" (dlaczego film się po polsku też tak nie nazywa?) epicką, ale i mroczną opowieść, w swoim stylu, podejmującą tematy walki wewnętrznej i odkupienia. Decydenci Paramountu chcieli jednak rozrywkowego kina akcji i przeboju na lato. Wyrzucili więc większość pracy Straczynskiego do kosza i całość kazali przerobić trójce bardzo modnych, acz niekoniecznie wybitnych, autorów: Matthew Michaelowi Carnahanowi („Królestwo", „Ukryta strategia") wraz z duetem Drew Goddard i Damon Lindelof (współtwórców sukcesu serialu „Lost — Zagubieni"). Zmienili oni m.in. cały trzeci akt i zakończenie filmu (pierwotnie w finale mieliśmy zobaczyć m.in. wielką, krwawą bitwę o USA, toczoną z zombiakami na wybrzeżu Oregonu — w stylu inwazji normandzkiej z „Szeregowca Ryana" Spielberga), daleko odchodząc od treści powieści. Wystarczy powiedzieć, że po lekturze ukończonego przez nich scenariusza Brooks stwierdził (w zeszłorocznym wywiadzie), że ostateczny efekt — poza tytułem — nie ma już nic wspólnego z jego twórczością. Ofiarą tych działań padła np. część postaci, w tym bohater grany przez Matthew Foksa (popularnego doktora Jacka Shepharda ze wspomnianych już „Zagubionych"). Początkowo miał on być znaczącą postacią negatywną: żołnierzem, który uwodzi żonę głównego protagonisty. Ostatecznie pojawia się tylko w epizodzie i wypowiada ledwo pięć krótkich kwestii. Mimo tak głębokich cięć, Fox pojawia się na ekranie. Nie zobaczymy za to ani Bryana Cranstona („Breaking Bad", „Drive", „Operacja Argo"), ani Eda Harrisa („Apollo 13", „Truman Show", „Piękny umysł") — którzy byli już zakontraktowani, ale wycofali się przed rozpoczęciem zdjęć. Na tym kłopoty z produkcją „World War Z" wcale się nie skończyły. Film kręcony z wielkim rozmachem w wielu miejscach na świecie (m.in. na pokładzie brytyjskiego okrętu szpitalnego RFA „Argus", w angielskiej Kornwalii, szkockim Glasgow czy na Malcie), napotkał niespotykane problemy na Węgrzech. Otóż budapeszteńscy antyterroryści zarekwirowali ekipie realizacyjnej 85 sztuk rekwizytów w postaci broni wszelkiego rodzaju, twierdząc iż owe karabiny, strzelby i pistolety mogą być łatwo uzdatnione i wykorzystane do niebezpiecznych celów. Sprawę udało się dość szybko wyjaśnić i policja zwróciła scenografom ich sprzęt, ale Brad Pitt — jak podawała prasa — wpadł w furię i groził stronie węgierskiej poważnymi konsekwencjami. Jak by tego było mało, zaczęły się kłopoty z operatorem. Na początku udało się bowiem pozyskać samego Roberta Richardsona — jednego z najwybitniejszych twórców zdjęć w dziejach światowej kinematografii i zdobywcę trzech Oscarów (za „JFK" Olivera Stone'a, „Aviatora" Michaela Manna oraz „Hugo i jego wynalazek" Martina Scorsese). Jego nazwiskiem nawet promowano „World War Z" we wczesnych materiałach reklamowych. Jednak produkcja się przedłużała, a artystę wezwał jego przyjaciel — Quentin Tarantino — z którym mieli wspólnie kręcić „Django" (co zresztą przyniosło Richardsonowi kolejną oscarową nominację kilka miesięcy temu). Autor zdjęć, który sfilmował już w tym momencie większość materiału, umówił się więc z wytwórnią, że jego pracę dokończy Nowozelandczyk Ben Seresin — który fotografował m.in. „Transformers 2: Zemstę upadłych" i „Niepowstrzymanego" (kolejowy thriller z Denzelem Washingtonem). Ale na skutek narastających zmian koncepcji wizualnej filmu i dodania efektu 3D (czemu Richardson był zdecydowanie przeciwny), wielki operator nakazał wycofać swoje nazwisko z listy płac. Mimo tego w wielu ujęciach jego styl podobno jest łatwo rozpoznawalny, a najnowsze, tegoroczne leksykony jednak ujmują obraz Forstera w filmografii starego mistrza (jako „uncredited" czyli „niewymieniony w czołówce"). Na koniec jeszcze słówko o odtwórcach głównych ról. Brada Pitta — tym razem posiwiałego i brodatego — przedstawiać bliżej nie trzeba. Znają go zarówno czytelnicy i czytelniczki tabloidów, jak i kinomani z prawdziwego zdarzenia. Ci drudzy cenią go choćby za filmy Davida Finchera (jak „Siedem" czy „Podziemny krąg") albo „Dwanaście małp" Terry'ego Gilliama, „Bękarty wojny" Tarantino czy „Moneyball" w reż. Bennetta Millera. Natomiast sukces komercyjny i topową pozycję w Hollywood przez ostatnich 20 lat przyniosły mu np. złodziejska trylogia Stevena Soderbergha o przygodach gangu Danny'ego Oceana czy wymieniona już „Troja", gdzie wcielił się w mitycznego Achillesa. Partneruje mu tym razem (w roli małżonki głównego bohatera) bardzo ciekawa aktorka — Mireille Enos. Ta dobiegająca już czterdziestki, piegowata i rudowłosa, szczupła, drobna kobieta o naturalnej urodzie (żeby nie powiedzieć: brzydka) grywa już od 1994 roku, ale szerzej znana jest dopiero od dwóch lat. Wielka cierpliwość, regularne chodzenie na castingi i epizody w popularnych serialach (m.in. „Seks w wielkim mieście", „CSI: Kryminalne zagadki Miami" czy „Medium") przyniosły jej udaną kreacją w kontrowersyjnej serii HBO o poligamistach „Big Love" (u nas jako „Trzy na jednego"), przy której pracowała w latach 2007-2010. To zaś zaprowadziło ją bezpośrednio do wielokrotnie nagradzanego „The Killing" (w Polsce wyświetlane jako: „Dochodzenie" i — od trzeciego sezonu — „Dochodzenie: Nowy początek"), wyjątkowo udanego amerykańskiego remake'u duńskiej produkcji „Forbrydelsen". Za rolę policjantki Sarah Linden — niezrównoważonej emocjonalnie i nieradzącej sobie z wychowaniem nastoletniego syna, a jednocześnie bezwzględnie tropiącej zabójców młodych dziewcząt w zimnym Seattle — zdobyła nominację do Emmy (tzw. telewizyjnego Oscara) i Złotego Globu oraz uznanie krytyków. Posypały się też propozycje występów na dużym ekranie: nic więc dziwnego, że nie oparła się występowi u boku Brada Pitta w potencjalnym hicie. Poza tą dwójką w filmie zobaczymy jeszcze między innymi: weterana drugiego planu Davida Morse'a („Tańcząc w ciemnościach", „The Hurt Locker. W pułapce wojny"), robiącego ostatnio szybką karierę Jamesa Badge Dale'a („Lot", „Iron Man 3", „Jeździec znikąd") i popularnego za naszą zachodnią granicą Moritza Bleibtreua („Biegnij, Lola, biegnij", „Monachium").Zobaczymy więc, czy po wykastrowaniu książki — której „World War Z" ma być adaptacją — oraz tylu perypetiach na różnych etapach produkcji, powstanie obraz banalny i miałki, kolejny tuzinkowy horrorek s-f na wakacje, czy jednak Pittowi i spółce udało się przemycić jakieś głębsze treści czy przesłania. Ogromny budżet w wysokości 190 milionów dolarów na pewno robi wrażenie, ale to już nie pierwszy tak kosztowny film na naszych ekranach w tym roku — i moim nieskromnym zdaniem żaden z tych blockbusterów wybitny niestety nie był... Adam [email protected]

Pełna treść wiadomości na: http://www.kulturadrawsko.pl/pl/zapowiedzi-kinowe/item/189-„world-war-z”.html
kulturadrawsko.pl, Źródło artykułu: kulturadrawsko.pl
 
Komentarze
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!
Autor:
Kod z obrazka:
Puste pole z komentarzem
Puste pole z podpisem
Wyszukaj
 
Kreska
Dodaj artykuł
Najnowsze komentarze
 
    Kreska
     




    Brak sond
     
    Newsletter
    Bądź na bieżąco z nadchodzącymi imprezami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.
     
     

    Powiat drawski - powiat w południowo-wschodniej części województwa zachodniopomorskiego z siedzibą w mieście Drawsko Pomorskie. W skład powiatu wchodzą gminy: Czaplinek, Drawsko Pomorskie, Kalisz Pomorski, Złocieniec, Ostrowice i Wierzchowo zajmując powierzchnię 1.772 km2. 46% powirzchni to obszary leśne, ok 6 % wody powierzchniowe, 34 % użytki rolne a pozostałe 14% -  grunty zabudowane i zurbanizowane, drogi oraz nieużytki.

    Pod względem przyrodniczym powiat poszczycić się może Drawskim Parkiem Krajobrazowym oraz najgłębszym w całym województwie jeziorem Drawsko.

    Najbardziej rozwiniętą gałęzią tutejszego przemysłu jest przemysł drzewny; poza tym występują zakłady przetwórstwa mięsnego, budownictwa, przemysłu wydobywczego i ceramicznego, przemysłu elektrotechnicznego oraz odzieżowego.

    Powiat przecinają dwie drogi krajowe: DK nr 10 oraz DK nr 20.

     

    Zgłoś uwagi - uzupełnij wszystkie pola